stało się z dwiema osobami, zaś mrozy w Stanach Zjednoczonych były przyczyną, że "śród biegu" lokomotywa zamarzła...
Że zaś z mokrym i powodziowym rokiem (w herbie miał pewno
sardynkę, bo tak, jak w roku zeszłym winogrona były w
modzie, tak na teraz "rybki Sardynki są w Warszawie
liczone do ulubionych i modnych przysmaków")
rozrachowywano się teraz co dnia, tedy pewno nawet i przy
stole zasłanym białym, z podściółką siana obrusem,
zdobnym w świerczynę przybraną czerwonymi jabłkami i
złoconymi orzechami, nie zbrakło nań żalów i nie
dziwota, kiedy oprócz bolesnych strat, jak zwyczajnie
każdego roku, obdarzył część mieszkańców stolicy
"romatyzmem", który wielu nie dozwolił oderwać się od
laski czy stołka, a sprawił też, że niejeden może już
i przywykł do słoty i przebywania w domu i melancholią
zdjęty byłby w chęci przynależenia do owego Towarzystwa
Lenistwa i Bezczynności, jakie się zawiązało w Brukseli,
a które "za godło obrało
— 156 —