powiedzieć trzeba o rodzinie Fryderyka? Nawet w przypadku niemożności pójścia na koncert, uczestniczenia więc bezpośrednio w tym "współczuciu" słuchaczów tak dla wykonawcy, jak i dla twórcy "nieprzytomnego" wprawdzie, przecie, zda się, wszechobecnego... nawet tedy w przypadku nieobecności państwa Antoniostwa czy Kalasantostwa na koncercie - ileż rozważań przy rodzinnym stole po przeczytaniu prasy i na temat zasłyszanych nowin, lub nawet do domu przyniesionych relacji, i to może przez samego pana Nowakówskiego czy pana Brzowskiego. Koncert zaś odbyty 12 grudnia w południe, w sali pałacu Paca, na którym to Poranku egzekwowano dzieło Chopina, był w ogólności koncertem pana Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego, kolegi Fryderyka ze Szkoły Głównej Muzyki, dla urozmaicenia zaś, jak to było w zwyczaju, koncertu "pomnożył oraz przyiemność", czyli dał się słyszeć "na fortepjanie raz pierwszy młody utalentowany Kazimierz Wernick, uczeń JP. Józ: Nowakowskiego", i właśnie ów 14-letni fortepianista, w przeplatance programu z orkiestrą, egzekwującą dzieła pana Dobrzyńskiego, i panią Joanną z Millerów Dobrzyńską, oddającą z czuciem "piękne śpiewy z Opery utworu Koncertanta" - wykonał "Adażjo z 2go Koncertu Szopena", którym
— 153 —