Paryżu") sprowadzały się prawie bez reszty do spraw gospodarskich - u Barcińskich i Jędrzejewiczów znalazła się na pewno sposobna chwila, aby pogwarzyć o wystawieniu przez artystów włoskich dwóch oper Donizettiego, w dniu 30-ym listopada Szalonego (wystąpili tu i polscy śpiewacy: panna Rivoli i pan Matuszyński, tenor) i w dniu 17-ym grudnia Faworyty... i o przygotowaniach do mającej być w Nowy Rok wystawioną opery Aubera Syrena... a mówiło się może o mającym nastąpić w okresie Świąt przyjeździe pana Lubowskiego, Galicjanina, o którym to już prasa lwowska, pragska i poznańska z pochwałami się wyraziła; przecie ponoć "po Chopinie (Szopenie), Edwardzie Wolff i JPani Szymanowskiej (podług gazety lwowskiej), ma być ieden z najbieglejszych Mistrzów fortepjanu, iakiemi tylko niwa nasza poszczycić się mogła"... I mówiło się może i o zamieszczonym w grudniowym numerze Biblioteki Warszawskiej artykule pana Józefa Sikorskiego: "Muzyka domowa i wirtuozi", i o ciągle żywo interesujących wszystkich lubowników muzyki Zasadach harmonji pana Kurpińskiego, i o sprowadzonym z Paryża, przez pana Józefa Nowakowskiego, przyrządzie do ćwiczeń gimnastycznych ręki, tak zwanym "chiro-gymnaste" (można go oglądać u Spiessa na Senatorskiej, gdzie o cenie i
— 151 —