do pudła, niczym do trumny ("w ostatniej figurze każdy Kawaler i każda Dama ze świecą w ręku, przy muzyce graiącej marsza smętnego, odprowadziły do drugiej komnaty skrzypce niesione przez fortancera, gdzie ie do skrzynki złożono...") - działo się to przecież tylko na znak, że zabawy wesołe winny być zaniechane, nie oznaczało zaś postu na muzyczne spektakle i koncerty, których to ostatnich miała mieć Warszawa w tym roku - ponad miarę. A odbywały się przecież i podczas karnawału i nie zostały przyćmione przez bale i takie widowiska, jak reprezentowane przez włoskich artystów, podobnie jak i w zeszłym roku, ulubione Lukrecja Borgia, Cyrulik Sewilski i po raz pierwszy w dniu 16-ym stycznia wystawiona przez tych samych wykonawców opera Przysięga Mercadantego, z występującą na scenie Teatru Wielkiego nową, po zachwycającej pannie Assandri, "Prima Donną" panną Perelli. Sobotni, w Trzy Króle, w południe, w pałacu Paca, koncert wokalny pana Wartel, "Artysty Śpiewu Akademj i muzycznej Paryzkiej", byłego śpiewaka Kaplicy Królewskiej, jednego z najpierwszych uczniów sławnego Nourrit, w Gromniczną koncert, również na Miodowej, pana Maffei de Ferrara, wirtuoza na trąbce chromatycznej, oraz pani Teresy Maffei z Ankony, śpiewaczki (choć trzeba
— 14 —