ukontentowaniem podążyła publiczność warszawska na "setnicę" wystawianego od lat kilkunastu i zawsze ze szczerym zadowoleniem przyjmowanego Wolnego Strzelca Webera, pan Dobrski zaś i pan Troszel w owym uroczystym dla sceny dniu 14-ym listopada prawdziwie że nie upragnęli oklasków, jak mieli ich niegdyś pod dostatkiem również i pierwsi, premierowi wykonawcy w starym jeszcze teatrze przy placu Krasińskich, teatrze, który dzisiaj do ruder zaliczony jest składnicą mebli, wełny należącej do Banku Polskiego i książek mających być wypuszczonymi na licytację. Teatr Narodowy przy placu Krasińskich! Ileż wspomnień dla rodziny Chopinów... I nie tylko z okazji jubileuszowej reprezentacji Wolnego Strzelca, że to Fryderyk był na pierwszym, a w każdym razie na jednym z pierwszych przedstawień tej opery (a pisał wszak wtedy o zbliżającej się premierze do swego przyjaciela Jasia Białobłockiego)... były albowiem chwile ważniejsze nad te, w których Fryderyk był w Teatrze Narodowym tylko spektatorem; były to chwile, w których żegnał Warszawę swoją muzyką.
Dwa listopadowe koncerty wiolonczelisty-wirtuoza pana Samuela Kossowskiego choć nie największą cieszyły się,
— 139 —