Jeśli zaś nawet przy słocie modą się stało odwiedzać
"koczuiącą" piekarnię, upodabniać się więc niby do
Paryżan, którzy na bulwarach, przed kawiarnią
Tortoniego, zajadali wyborne lody włoskie - potrzebą
"draźliwości czucia" było, podobnie jak i nad Sekwaną,
iść posłuchać muzyki, choćby dzień był "bury", czyli
bez słońca, i choćby "błoto szare słało nam kobierzec
pod nogi, mięki wprawdzie, ale nie schludny". Zdarzyło
się bowiem, że 1 listopada "wykonano w Paryżu, w teatrze
opery, główną kompozycję Hajdena ,
od kilkudziesiąt lat w tej stolicy niesłyszaną", w
Warszawie zaś, w której to dzieło egzekwowane było
przez artystów i amatorów w roku 1802-gim - w niedzielę,
dnia 17-go bieżącego miesiąca i roku u Karmelitów na
Krakowskim Przedmieściu " Amatorowie w czasie Summy
wykonali z dzieł religijnych Duet z Churem, oraz Arję
tenorową i basową z arcydzieła
kompozycji Hajdna". A w tym smutnym, mimo przedadwentowych
ślubów, miesiącu prawdziwa pociecha, boć pożegnani w
ostatnim dniu października artyści włoscy - znowu
zaangażowani zostali z obowiązkiem wystawiania oper dwa
razy w ciągu tygodnia, ze szczególnym też