gwałtownego" podniesienia się wód na rzece Arno - "piękne i sławne miasto Florencja nigdy niedoznało podobnej trwogi i szkody z powodu powodzi, iak teraz".
Że zaś jedno zło pociąga za sobą drugie, jakby mało było klęsk spowodowanych wilgocią - jeszcze i w tym miesiącu nawiedziła Warszawę wichura, która wprawdzie nie powyrywała z zawiasów, jak owa październikowa, drzwi i okien, nie pozwoliła wszakże utrzymać się ludziom na nogach, pomiatając nimi według swego zachcenia. Ponoć nawet w Paryżu owo znane w całym świecie Pole Elizejskie, "owo rozkoszne miejsce spacerów, przedstawia teraz widok przerażający; wichry powywracały prawie wszystkie drzewa", nadchodziły też nieustająco wieści "o okropnych wydarzeniach wynikłych w Anglji i Irlandji z powodu przerażających wichrów". Przecież choć obyło się tego listopada bez burzy, po której to październikowej zaledwie teraz dopiero przychodziła do zdrowia właścicielka domu przy ulicy Dzielnej, uratowana ("przez wykonanie zewnętrznej i wewnętrznej operacji") z "zawiania i zromatyzowania kiszek" przez najstarszego lekarza warszawskiego, Jakuba Giereckiego - nie obyło się bez pożaru, który tak jak i w lipcu, kiedy to mimo
— 135 —