słowa zdolne by były należycie pochwalić młodziutkiego Antoniego za owe wysiłki artystowskie, gdzie "sztuka i talent podały sobie (...) dłoń braterską"? Utwory Thalberga, Meyerbeera i Liszta w wykonaniu Antoniego - "aż do ostatniej nutki" utrzymywały słuchaczów w napięciu, cóż by zaś dopiero trzeba rzec na pochwałę 7-letniego debiutanta Mikołaja, nie tylko przecież grającego na cztery ręce z bratem, ale i wykonywającego celniejsze utwory znanych mistrzów, więc "ku podziwieniu" słuchaczów egzekwującego Impromptu Chopina.....Trzeba widzieć - zachwycali się Warszawianie - iak drobnemi palcami a wielką swoią wolą odgrywa najtrudniejsze kompozycje, nietylko z akuratnością wyuczoną, ale też z czuciem, poięciem i zastanowieniem, iż pomyślećby można, że lata i siła dziecięcia na skrzydłach muzyki wzrastaią".
A prawdziwie że siłę magnesu posiadać musiała w sobie owa dwójka cudownych dzieci, skoro nie baczni na ulewny deszcz pośpieszyli lubownicy muzyki na ten niedzielny koncert do pałacu Paca. Lało bo tak, jak i poprzednich miesięcy, i w październiku, kogutki bowiem na kościele Sgo Krzyża, zwane "wiatrowskazami" i "wiatrówkami",
— 128 —