przez iuż słynnego Euienjusza Sue, pod tytułem Taiemnice Paryża"! 30 edycyj po francusku, a ileż przekładów?! Nawet Chińczycy mają ponoć to dzieło tłumaczyć! Cóż, gdy "Dyrekcja Teatru paryskiego, przy bramie Śgo Marcina", zapragnęła to dzieło zobaczyć na scenie - "P. Euienjusz przyjął ten proiekt, a wezwawszy do wspólnictwa chwalonego Autora Pana Dino, wybrał rozdziały mogące wzniecać prawdziwy efekt" i dał "dzieło prawdziwie romantyczno-sceniczne"! Choć przecie straży policyjnej dla utrzymania porządku nie potrzeba było w naszym mieście wzywać - na reprezentacji tego dzieła, podanego w tłumaczeniu pana Florentyna Gwozdeckiego, wszystkie miejsca były napełnione, a tak pani Halpert, pani Śliwińska, panowie Komorowski, Żółkowski i Karasiński, jako i reżyser Jasiński - wielokrotnie zostali okryci oklaskami.
Jakżeż by zaś mogło w owe wrześniowe wieczory zabraknąć śpiewu i muzyki, które składały się na artystowską naczelną cechę Warszawy, zwanej "rozmuzykowaną". Króluje więc wydana nakładem Spiessa i Spółki kompozycja pana Antoniego Teichmanna, który lubo przeprowadził się do Puław, jako nauczyciel muzyki,
— 114 —