Przecie nigdzie tak nie ciągnęło Warszawian, jak w stronę dworca, gdzie wznoszono "budynek na dom zaiazdowy kolei żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej (Banhof)". A i nic w tym dziwnego, myśl bowiem o "drodze żelaznej", zajmująca podówczas "imaginacją" całej Europy, a i Ameryki - nie mogła wszak być słabszą w Warszawie, gdzie tłoczono się już od przeszłego roku na spektaklach Kolej Żelazna Wersalska, dawanych w Teatrze Rozmaitości, a u Sennewalda rozkupowano 3 polki Labitzkiego - Wiedeńsko-Pragska Kolej Żelazna.
Nie każdego przecie odwiodła pogoda od smutków i łez. Zaś i jednych, i drugich nie zabrakło w rodzinie Górskich, Wasilewskich i Tyklów, a to z powodu zgonu, w dniu 9-ym września, 45-letniego Jacentego Górskiego, byłego oficera byłych wojsk polskich, asystenta buchalterii w najwyższej Izbie Rozrachunkowej, brata pani Janowej Wasilewskiej, wuja Pauliny z Wasilewskich Benonowej Tyklowej, bratowej Józefa Kalasantego Jędrzejewicza, i krewniaka Laury z Górskich Czosnowskiej...
Przy zdarzonej zaś pogodzie rojono już nawet i o "babim lecie", które by dozwoliło robić spacery ulicą
— 111 —