więc "stosownie do życzenia miłośników muzyki i znawców", którzy mieli możność usłyszenia "Septetu Bethowena" zarówno w wykonaniu sławnego koncertanta, jak i zespołu, gdzie wszak i pan Maurycy Karasowski. Prócz też Elegii Ernsta, wykonanej "na pentakordzie, nowym instrumencie pomysłu P. Kątskiego", usłyszeć można było i własne płody tego genialnego artysty, wśród których fantazje: Życie Poety i Słowik oraz Odjazd Rycerza "i śliczny a pełen myśli mazur p. n. Stefan Batory", przepisany wszak przez pana Kątskiego Warszawianom...
Wszelako i poważniejszym a budzącym niepokój akcentem podsumowywała Warszawa ten miesiąc, który niestety nie dał się uzdrowić nawet sztuką. Odprawiane już od połowy miesiąca u Ś-go Krzyża, przed ołtarzem Ś-go Rocha, "Patrona od morowego powietrza", wotywy - trzeba było poprzeć we wspomnianym dniu Świętych Piotra i Pawła Suplikacjami odśpiewanymi po sumie we wszystkich warszawskich kościołach, cholera bowiem wymiatała z domu już i po dwoje naraz, jak to miało miejsce u państwa Kotkowskich na Nowym Świecie, w dniu 24-ym czerwca, kiedy to zamknął oczy na wieki ich 7-letni syn Artur, a w trzy
— 49 —