Ogrodzie Saskim, nie tyle ciśnięto się do urn Fortuny, "która dziwne wyrządzała figle, darząc np. dziewicę sygarniczką, a młodziana stroikiem" - ile oblegano wodotrysk, czekając, kiedy po raz pierwszy "wytrysną delfiny, lub na wierzchu patery ukaże się promień, który bijąc w górę równa się, z Saskim Pałacem". A już przecie 24 maja ile to radości było, kiedy "z rana przywieziono do Ogrodu Saskiego, dla próbnego dopasowania, jeden z delfinów cynkowych, które wyrzucać będą wodę z pyska do sadzawki górnej wodotrysku głównej alei tegoż ogrodu". Cóż, jeszcze wszak 1 maja odbyła się przy ulicy Karowej "próba ruchu maszyny parowej, przeznaczonej do wodociągów i zupełnie już zestawionej" - "co zaś do zewnętrznych robót a raczej upiększeń", to jeszcze w początku lutego wiadomym było, że dwa modele syren profesora Konstantego Hegla (a "każda z tych syren, tak jak na herbie m. Warszawy, trzyma w jednej ręce pałasz, a w drugiej tarczę...") - z których jedna, dawniej już ukończona, "odsłoniona zupełnie" i "w stanie zaczepnym", będzie "ozdabiać bramę od ulicy Karowej na Krakowskiem-Przedmieściu", a druga, będąca w muszli i przedstawiona "w stanie obronnym" przyozdobi paterę na wodozbiorze w Rynku Starego Miasta - wkrótce będą odlane
— 40 —