Korzeniowskiej, panny Ciemskiej, a także panów Stolpego i Damsego. Co dnia tedy teatry były pełne, boć nie tylko premiery, ale i wszystkie wznowienia przyjmowane były po tej posusze teatralnej z nie kłamanym, jak choćby ulubione Śluby Panieńskie, zachwytem.
A tymczasem, przy sprzyjającej pogodzie, instalowano już na placu Krasińskich budowle i pomosty do nadchodzącego jarmarku na wełnę, zaś na placu Wyścigów Konnych ustawiano już wielki bufet, a mają tu być ponoć prócz zakąsek, chłodników, likworów i pomarańczy także i lody, a "dobry to pomysł, tern bardziej, że w czasie prób odbywających się obecnie, słońce nieźle dopieka"! "Piękny mamy czas, lub brzydki mamy czas oto są frazesy, któremi najczęściej zawiązuje się rozmowę; lubo przyznać należy, że sposób podobny zagadywania jest już należycie utarty". Nie będzie tu wszelako frazesem, kiedy się odnotuje, że pogoda była jak na zamówienie i że "szał wspomnień" tegorocznych bielańskich (gdyby tylko pieszych liczyć - to już ich było wtedy na Bielanach 25 000!) miał swój dalszy ciąg w majówkach, a w Kaskadzie to już od godziny 6-ej z rana grała kompania pana Kurzątkowskiego, skąd to już droga
— 37 —