wełnę, na Wianki, na Wystawę zwierząt gospodarskich, no i na reprezentacje sceniczne, boć z końcem maja otwarto już teatry. A ile nowych osób - tyle i świeżych nowin, choć właściwie gdzież by znaleźć większe ich siedlisko, jak nie w samej Warszawie. Co do nowin z prowincji, a do tego familijnych, to jeśli chodzi o rodzinę Chopinów, mógł jej ich dostarczyć tak Antoni Czachowski, przybyły tu z końcem maja, z dóbr Sierzchowy, rodzony brat Juliana, wnuczek tedy Joanny z Krzyżanowskich Czachowskiej, stryjecznej siostry pani Justyny Chopinowej, jak również Piotr Kalisz z Radlina, szwagier Dionizego Czachowskiego, stanęli zaś obaj, tak krewniak, jak i powinowaty, w cieszącym się dobrą reputacją i faworyzowanym przez przyjezdnych Hotelu Saskim przy ulicy Koziej Nro 625 - skąd przecie nie było Antoniemu nazbyt daleko do babki na ulicę Jerozolimską, nieodległą też była ulica Mazowiecka, cóż dopiero mówić o pobliskim Podwalu!
Rozpoczęta 4 czerwca w kościele parafialnym XX. Bazylianów warszawskich "Tryenna" ku uczczeniu Ś-go Onufrego, Pustelnika, "doznanego Patrona w nieszczęsnych chwilach zarazy i morowego powietrza", choć była, jak i
— 33 —