"najskuteczniej daje się leczyć" - jak uspokajał w ogłoszonym w dniu 1-ym lipca zarządzeniu Urząd Municypalny - pojawienie się wszystkich naraz najgroźniejszych nawet chorób, jak tyfus, zgniła gorączka, "dysenteria" i petocie ospowe, nie mogłoby wywołać większego lęku, graniczącego z przerażeniem. W zabudowaniach dawnej fabryki Fraenkla, przy ulicy Smoczej Nro 2492a, urządzono natychmiast Szpital, tak zwany Główny, poza tym choleryczni mogli znaleźć pomieszczenie w Szpitalu Ś-go Ducha u Panien Marcinkanek przy ulicy Przyrynek. Specjalnie też wyznaczeni lekarze obowiązani byli chodzić do mieszkań "osób cholerą dotkniętych", przy czym zarządzono, że "lekarzom nie wolno nikogobąć znaglać do udawania się do szpitala, skoroby chory iakiegokolwiek stanu będący, wolał w pomieszkaniu własnym być leczonym".
No i któż by się był spodziewał, że rok 1837 w rejestrze lat cholerycznych Warszawy zostanie zapisany! Choć jednak na miano cholerycznego zasłużył
- nie osłabł ani na chwilę w funkcji obdzielania ludzi
— 54 —
Polecamy: