"nietrafionego", choć go rozpoznał, i że znajduje go raczej "do Reichstala podobnym". I że "Pan Michał na wczoraj przyjechał". I że oto Izabella uczy się etiudów i pierwszego sola z Koncertu, choć "to już za wiele śmiałości"...
"Ale to wszystko w nadziei, że jak Ty pannie Lambert w nagrodę zagrałeś koncert, czyli słuchałeś jej, tak i mnie to spotka. Trzeba być głupią, żeby takie tworzyć sobie iluzje, ale czemżeby było życie nasze bez nich! A ja w istocie wzdycham ciągle, wzdycham do tego połączenia, jak to dawniej było; ale to na próżno, zawsze tylko cząstka razem być może! Żeby przynajmniej kiedy nie pod jednym dachem, to przynajmniej w jednem żyć miejscu, nie w takiem ciągłem utęsknieniu, jak teraz !"
Ale choć "poczta odchodzi"... jeszcze parę słów okazyjnych odnoszących się do małżeństwa Konstancji Gładkowskiej z Józefem Grabowskim (cieszących się też, od roku już, potomkiem) i do pałacu Teppera, będącego w posiadaniu jej teścia.
"Mój kochany, ja znów wracam do listu. Piszesz o tern, że
— 64 —
Polecamy: