czasu do czasu odnaleźć jakąś wzmiankę o pani George Sand - nie było w tym nic dziwnego; należała do rzędu osobistości, o których w świecie głośno było i jeszcze przed z górą trzema laty można było wyczytać, że w wydanej w Paryżu "Biografii Autorek, opatrzonej ich wizerunkami, jest wiele szczególniej ciekawych życiorysów, wśród zaś tych Aurory Dudevant (George Sand) pióra sławnego Juliusza Janin. Także i w maju teraźniejszego roku odczytać było można w Kurjerze Warszawskim, że...
"Jerzy Sand (Pani Dudevant) udaie się do Włoch do Wenecji, może dla rozerwania smutku, iakiego doznała z powodu złego przyięcia iej najnowszej dramy Kosymy".
"Być to może" - mógł rzec ten i ów, nie wdając się w detalia literackich spraw francuskiej autorki, wiadomość jednak, zawarta we wspomnianym z 15 czerwca numerze Kur jera Warszawskiego, uderzyć musiała czytelników tego pisma samym już choćby zestawieniem podanych tam nazwisk...
"Pani Dudevant (Jerzy Sand) i P. Chopin (Szopę) przybyli do
— 43 —