Nadeszły tymczasem dzień 1 - go maja, choć pogodny dla emeryta, byłego profesora malarstwa byłego Uniwersytetu Królewsko-Aleksandryjskiego, pana Antoniego Blank i jego małżonki Amalii z domu Pechwell, obchodzących 25-lecie swych godów małżeńskich - zawiódł był oczekiwania Warszawian; "był to raczej dzień listopadowy lub marcowy; rano grad nawiedził wiele okolic, a była nawet chwila, w której śnieg pruszył; wicher ze wszech stron wiał gwałtownie; musiano palić w piecach i z trudnością można było chodzić po ulicach..." A zimno trzymało jeszcze dni parę, deszczowo zaś było aż do połowy miesiąca, tak że dopiero od niedzieli, 17 maja, podziwiać można było rozwijające się w Ogrodzie Saskim kasztany; "bo kasztanyi lipy dla Saskiego Ogrodu tern są, czem bzy dla Królikarni i zakładu Ohma, a hyacynty dla ogrodu Ulricha". Dostrzeżonym wszakże zostało, że niektóre osoby w ogrodach Łazienkowskim i Belwederskim trawniki depczą, zrywają kwiaty, łamią drzewa, w skutku czego administrujący cesarskimi pałacami pułkownik Abramów publicznie upraszał, aby osoby owe ,%na okoliczność tę, iako ubliżaiacą porządkowi, uwagę swoią zwrócić raczyły; którym to końcem Tablice z napisami stosownemi w ogrodach zaprowadzonemi zostały".
— 35 —