Józefa Jawurka vel Jaworka, z Czech do Polski przybyłego jeszcze w roku 1793-im, byłego profesora Konserwatorium, a później nauczyciela w Instytucie Aleksandryjskim. Ledwie zaś miesiąc jeden brakowało mu do złotego wesela, a i to kostucha nie dała się ubłagać. Na lipca zaś dopiero szykowano u XX. Augustianów żałobne nabożeństwo, bowiem artyści i amatorzy, w liczbie 80-ciu, należący do Towarzystwa Wsparcia Podupadłych Artystów Muzycznych, przygotowywać się mieli do wykonania od lat kilkunastu już nie słyszanego u nas Requiem Mozarta, na zakończenie zaś żałobnej uroczystości odśpiewane miało być Ave Maria Elsnera, które były rektor specjalnie na ten obrzęd komponował.
Ale śmierć sobie - a życie sobie. Zejdźmy więc z drogi wiodącej do Powązek i wróćmy do ludzi żywych, których zostawiliśmy posypanych po prawdzie popielcowym popiołem, ale rozkołysanych ciągle jeszcze dźwiękami walców Lannera i Straussa, choć czarne atłasowe maski, granatowe fraki, suknie z grubego atłasu Pompadour, koloru dzikiego i w bukiety kwiatów, i suknie "paięczynowego wątku" odbywały teraz karę w ciemnych internach szaf, a "gustowna czyniąca zaszczyt Warszawskim rzemieślnikom"
— 26 —