18-letniej panny Serafiny Chrząńskiej, córki zmarłego przed kilku laty sędziego apelacyjnego i razem kompozytora muzycznego, Józefa Chrząńskiego. A nie tylko osierociła ona matkę swoją, Marię Klarę z Handtuschów, i dwóch braci, Bonawenturę i Stanisława Teodora, zdolnego ucznia pana Jana Feliksa Piwarskiego, malarza ; tłumy ludzi, wśród których i biedota, postępujące w pogrzebowym orszaku i te jakieś hołdy zmarłej okazywane, a "nadzwyczajnym tylko cnotom oddawane", świadczyły, że opłakuje się tu "stratę, którą nietylko rodzina, ale cała poniosła społeczność". A pożałowano szczerze w Warszawie jeszcze kogoś, a to przemysłowca, znanego nie tylko w Europie, ale w całym świecie, Jana Cockerill, Belga, "nowego posiadacza zakładu machin na Solcu, niemniej Właściciela znacznych fabryk zagranicznych", który po powrocie z Petersburga, po tygodniowej zaledwie chorobie, zmarł w Hotelu Wileńskim w dniu 19-tym czerwca, w wieku lat 50.
Przypieczętowała zaś śmierć swoje półroczne żniwo zabraniem, w dniu 22-im czerwca, w wieczną podróż znanego od lat całej Warszawie, a szanowanego wielce przez Fryderyka Chopina i całą jego rodzinę - 84-letniego
— 25 —