domu, a kierując się w głąb ulicy odliczyła po drodze, po prawej stronie, dziesięć posesyj, minąwszy zatem po lewej stronie ulicę Kapitulną, a po prawej Zawrót - zatrzymała się na czatach przed kamieniczką Nro 522, stanowiącą wespół z Nrem 521 dawny Dom Zajezdny Jana Wóycickiego. I nie kogo właśnie innego, ale jego, 73-letniego posesjonistę i gospodarza, byłego Radcę Obywatelskiego Mazowieckiego, byłego ucznia Akademii Krakowskiej i lekarza przybocznego Króla Jegomości Stanisława Augusta Poniatowskiego ("na ręku iego skonał ten Monarcha") - przepędziła stąd na zawsze w dniu 20-ym maja. A i na tym pogrzebie, odbytym 22 maja, odnaleźlibyśmy bez trudu kogoś od Chopinów, Jędrzejewiczów, bliskich sąsiadów zmarłego, czy Barańskich, bo jakżeż im nie uczcić pamięci starego zacnego lekarza, jakżeż nie wyrazić współczucia synowi, Kazimierzowi Władysławowi Wóycickiemu i jego żonie Hannie z Magnuszewskich, siostrze Dominika i Klary Reinschmidt. A miotając się jeszcze tam i sam po mieście, przytwierdziła kostucha wianek mirtowy do wieka trumny stojącej w dniu 17-ym czerwca przy bramie domu Nro 670 na Lesznie, róg Karmelickiej, w ten to bowiem pogodny dzień, o godzinie 5-ej z południa, odbędzie się pogrzeb
— 24 —