dniu koledzy i przyjaciele zgasłego artysty "dla uczczenia pamiątki iego" odegrali w kościele OO. Augustianów przy ulicy Piwnej - "Rekwiem Elsnera, teścia zmarłego". Nie wydaje się też ulegać najmniejszej wątpliwości, że cała rodzina Chopinów, wyjąwszy może słabującego zawsze nieco pana Mikołaja, pośpieszyła na kolonię Elsnerowo do rozpaczającej wdowy (a rówieśna przecie Izabelli) i stroskanych kochanych państwa Elsner, którzy tak niedawno wyprowadzając się z mieszkania przy ulicy Przejazd Nro 647a w to sielskie ustronie - siedliskiem li tylko Muz mieć go sobie obiecywali, w pokoju zaś byłego rektora... "Ale... ale - w moim pokojowym Parnasie wkrótce po raz drugi Twój umieszczam portret - pisał Elsner do Fryderyka pod datą 24 marca teraźniejszego 1840 roku - a zatym u mnie, czyli raczej przy mnie już będzie stojący i siedzący Chopin. Grającego, jak mamy Fielda i innych, podobno jeszcze niema".
Ale zawróćmy znowu ku pierwszemu kwartałowi i zobaczmy, jakie to, choć nie jesień jeszcze, zbierała żniwo śmierć, jak kosiła w przeplatankę, niby modną "krzyżową robotą", starych i młodych. A długim kosiskiem sięgała po Warszawian, nawet jeśli opuścili
— 21 —