dwa lata temu, w pełni sił jeszcze będąc, poświadczył Vanin swym podpisem akt zgonu w sam Nowy Rok zmarłego, 80-letniego Augusta Bernardę, rodem z Orleanu, też nauczyciela języka francuskiego.
Nie próżnowała więc kostucha, a postanowiła zabrać się i do dzieci.
Zechciało się jej Elsnerowego wnuczka, zakradła się więc 10 marca do mieszkania Ludwikostwa Nideckich przy ulicy Kapitulnej Nro 537 i uprowadziła z sobą 8-miesięcznego Emiliana. A widać nie dość jej było na tym, bowiem odszukała również i ojca dziecięcia, 34-letniego Ludwika Nideckiego, cenionego nauczyciela muzyki w Instytucie Aleksandryjskim, którego to ciężko chorego z naznaczonego niedawną żałobą mieszkania na Kapitulnej - wywiozła żona Emilia aż do rodzicielskiego domu, na kolonię Elsnerowo. Na trzeci dzień od zgonu, nastąpionego w dniu 25-ym maja o godzinie 4-ej po południu, wyprowadzono zwłoki na "smętarz Pragski". A jeśli dnia tego nie odszukałoby się wśród uczestników żałobnego konduktu wszystkich najbliższych Fryderyka, nie zabrakło ich na pewno w dniu 3-im czerwca, w którym to
— 20 —