dotąd w handlu".
Żadnego zaś już związku nie mogła mieć z karnawałem śmierć w dniu 17 stycznia 81-letniego mecenasa Sądu Najwyższej Instancji i znawcy, jako nikt, najdawniejszego prawa polskiego, Franciszka Ziemięckiego, ojca znanego nam już przyjaciela Kalasantostwa, Antoniego, oraz Wojciecha, urzędnika w Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu, na którego to ślubie z panną Kazimierą Jaczewską, przed pół rokiem odbytym, przyciągał stary prawnik oczy wszystkich na siebie swym ubiorem, do samej bo też śmierci "nosił się po polsku w kontuszu i żupanie, z sutym lidzkim pasem". A w poniedziałek 20 stycznia, o godzinie 3-ej z południa, na eksportacji z domu przy ulicy Długiej Nro 586 (gdzie mecenas wraz z synem, Wojciechem, i jego żoną dzielił mieszkanie) na Powązki, jak i w dniu następnym, na nabożeństwie żałobnym w kościele XX. Kapucynów - to już Warszawian nie zbrakło, a wśród tych spotkać można było z pewnością i kogoś z rodziny Chopinów. A pogrzebano też w sam Tłusty Czwartek, 27 lutego, Jana Vanin, rodem z Reims, niegdyś profesora języka francuskiego w Liceum Warszawskim, a przedtem - majora i dyrektora szpitali wojskowych francuskich. A wszak
— 19 —