Wróćmy jednak do weseliska, które po ceremonii ślubnej, celebrowanej o godzinie 7-ej wieczorem, odbyło się najprawdopodobniej w miejscu zamieszkania panny, u jej rodziny przy ulicy Miodowej, w posesji więc okazałej pałacu niegdyś Borchów, na teraz Körnera, gdzie to i wiele dystyngowanych mieszkań... i locum Hotelu Rzymskiego, do niedawna zwanego też Hotelem Europy... Choć mogło się ono odbyć i u wuja Hilarego, przy ulicy Bielańskiej Nro 607, w jednym więc z dwóch pałaców Rządowej Dyrekcji Mennicy. Gdzie by jednak się nie odbywało - nie mogło zabraknąć na nim Kalasantostwa Jędrzejewiczów, jako ciotecznych braterstwa Połcia, że to zaś dopiero styczeń, łatwiej więc też jeszcze było i Ludwice, będącej już - zdradźmy jej tajemnicę - od trzech miesięcy "przy nadziei" - ukryć swój stan bez konieczności użycia szala. Nie wszystkie jednak do rodziny pana młodego należące stadła małżeńskie zasiadły w komplecie do weselnego stołu. Zabrakło przy nim Marianny z Makarowiczów Kazimierzowej Borakowskiej, najukochańszej przyrodniej ciotki tak
Napoleona Krzysztofowicza, jak i Józefa Kalasantego Jędrzejewicza, która to przed dwoma laty, tuż przed
— 11 —