(a "właśnie teraz lat 40 upływa iak ostatni raz Towarzystwo Operzystów włoskich bawiło Publiczność Warszawską"), oczarowana zaś śpiewem i wdziękiem postaci primadonny, panny Assandri, okrywała artystkę oklaskami w dniach 22-gim i 23-cim lipca, w "iednej z najupodobańszych Oper, dziś najulubieńszego z Kompozytorów włoskich", a więc w Lukrecji Borgia Donizettiego - rodzina Chopinów przeżywała chwile niepokoju i razem radości z okoliczności przyjścia na świat, na Podwalu, w niedzielę 23 lipca, "o godzinie czwartej z rana", czwartego dziecka Ludwiki, które też szczególną stało się pociechą swemu ojcu, w głębokim smutku pozostającemu z powodu nieuchronnie zbliżającej się śmierci jego przyrodniej siostry, 48-letniej Antoniny z Tyklów Paszkowskiej, żony naczelnika Biura Policji, Antoniego Paszkowskiego. Jakoż i po długich a ciężkich cierpieniach opuściła męża, córkę i rodzeństwo 25 lipca, o godzinie 2-giej z południa. Poza Ludwiką nie zabrakło chyba nikogo z rodziny Fryderyka w dniu 28-ym lipca, o godzinie 5 po południu, na wyprowadzeniu zwłok z mieszkania w Hotelu Lipskim przy ulicy Bielańskiej Nro 603 na cmentarz Powązkowski, jak i stawili się w komplecie nazajutrz, o godzinie 10 przed południem, krewni,
— 80 —