nie była z moiej strony, Julian Czachowski z Czarnego Lasu".
Już też i zjechał właśnie Czachowski do Warszawy, 6-go zaś lipca raz jeszcze wznowiono Wyścigi, tym razem jednak nie zabrakło chyba na nich, wśród widzów, zięciów państwa Mikołajostwa, skoro "liczne było zebranie ciekawych wypadku zakładu między Hra: Wiktorem Ossolińskim, a W. Julianem Czachowskim, o dukatów sto i konia, zawartego". Przebieg zaś wyścigu był następujący:
"Wyzwany Budrys stawił się na placu, i z wyzywaiącym Pogonieni puścił się w zawody. Chociaż wszystkie sympatje były za Budrysem, przecież wysokie przymioty wyścigowe
Pogonią mało bardzo zostawiały nadziei zwycięztwa Budrysowi. Żokej Wasilczak Pogonią, a mały Walczak, Punczem zwany, dosiadł Budrysa. Z początku Pogoń wysunął się naprzód, ale wkrótce Budrys wyprzedził go i ciągle przy grzmiących okrzykach widzów o kilkadziesiąt kroków szedł przodem. Przy końcu jednak
— 77 —