"przyiemność wiosenną poświęcili dla przyiemności nasycenia się płodami Euterpy" i przybyli do pałacu Paca - zalatywało już wokół natrętnie zielonoświątkowym tatarakiem, a z nim i czerwcowymi w tym roku Bielanami. Przecie nadeszły i one w dniu 5-ym czerwca, jako że wszystko co ma przyjść - przyjść musi, a z nimi i kolor lila, który był dnia tego "panuiącym", i kamizelki u mężczyzn "lugduńskie", wyobrażające krajowidoki i polowania, i pojazdy w kształcie faetonu, od Czaplińskiego... Zaś "deszcz czekał aż wszyscy opuszczą Bielany i dopiero po północy uiścił życzenia Właścicieli pól, łąk i ogrodów".
Nie same jednak Bielany odnotować by przyszło na czerwcowej karcie kalendarza. Oto znowu nawiedził Warszawę znakomity sztukmistrz Bosco, który nie tylko wprawiał w zdumienie Paryż, Londyn czy Rzym, ale i w Stambule, i w Kairze był podziwiany, w Warszawie natomiast nie tylko mnożył damom bukiety w pałacu Paca, ale czynił cuda i na ulicy, zas w cukierni teatralnej Loursa podawane mu ciastka rozłamywał, wysypując z nich po kilkadziesiąt sztuk złota - i pytał: "Czy wszystkie takie ciastka macie?" Nie miał jednak zabawiający
— 70 —