Kalasantego Jędrzejewicza, zapisano zeznania świadków w sprawie sukcesorów mających odebrać pożyczoną - jak wiemy - przez Kalasantego w roku 1837 sumę złp 9000, a to z przydatkiem zawarowanych w umowie procentów. A tegoż samego roku, w miesiącu styczniu jeszcze, jakże było nie pożałować w kwiecie lat zmarłego fortepianisty, Józefa Krogulskiego, który ledwie co prawie jak odszedł od ołtarza, a już poszedł gryźć ziemię; a w trzy miesiące za ojcem podążyła, jak mały aniołek, 3-miesięczna córeczka Józia... Ano, podczas gdy młode życie grób przygniatał, poniektórym starym zachciewało się życie zaczynać od nowa, paliło się widać i 60-letniemu Janowi Kantemu Borakowskiemu, Radcy
Stanu, dyrektorowi Wydziału w Komisji Rządowej Sprawiedliwości, stryjecznemu bratu zmarłego Kazimierza, skoro i we wdowim stanie po Agnieszce z Jastrzębskich będąc i wydawszy trzy córy za mąż, wnukami tedy już będąc obsypanym - ruszył w konkury do obarczonej drobnymi dziećmi Matyldy z Piltzów Antoniowej Borakowskiej, wdowy po zmarłym, jak pamiętamy, Wicekonsulu Jego Cesarsko-Królewskiej Mości, wymolestowawszy zaś w Stolicy Apostolskiej dyspensę z
— 7 —