Słońce i księżyc srebrzysty,
Ty tworząc, hucząc melodją wściekłą,
Obwijasz duszę czarów potęgą,
A serce w pas płomienisty.
Drugi zaś z cyganeryjnej młodzi artystowskiej, Roman Zmorski - a ten już "genijusz" ponury i szatański... tak oto - "miotany okropnym uczuciem" - wołał:
Cześć ci! ogniem piekła ziejący, Burzą, zgrozą, trwogą grzmiący, Szalony i dziki - Szatanie muzyki!
Nie od rzeczy też może będzie przypomnieć, że "nieporównany Liszt" na samym już wyjezdnym z Warszawy, a więc 15 kwietnia, skreślił uprzejmych słów kilka do dwóch fabrykantów fortepianów, Kralla i Seidlera, bowiem choć Mistrzowi "nastręczano w Warszawie do koncertów fortepjany zagraniczne, wszelako dał pierwszeństwo Warszawskim, których używał na wszystkich koncertach publicznych". Aleć przecie grał i na fortepianie
— 62 —