F.Chopin sitemap

"Szkoda go - pisała Ludwika - nie umarł, jakchciał; wiele filantropijnych miał myśli, które z nim zagrzebane, a klucz, który miał przy chustce od nosa przywiązany, w ręce do niego przywiązanych przeszedł. Sądząc po sobie, nas się bali, a stary nie miał tej pociechy, żeby przez 6 dni chorując, widział z nas kogo; dopiero w wigilję śmierci i to, gdyby nic ten sam doktór, co u niego bywał, odwiedził Rodziców, dopiero po śmierci bylibyśmy się dowiedzieli, że po nim..." Ile tedy smutku u Chopinów i ile łez nie tylko w dniu skonu starego przyjaciela i nie tylko nazajutrz, w dniu eksportacji z domu Nro 416 przy Krakowskim Przedmieściu do kościoła Bernardynów, czy dzień później, podczas żałobnego nabożeństwa i pochówku na Powązkach... Boć jeszcze i ten brak... "Nie uwierzysz - wyznawała bratu Ludwika - jak nam wiele brakuje, bo tego przyzwyczajenia nic nie zastąpi..." Co zaś do Żywnego i spuścizny po nim pozostałej... Nie tylko "klucz, który miał przy chustce od nosa przywiązany w ręce do niego przywiązanych przeszedł". Na sukcesorów-krewniaków przeszły i wierzytelności starego metra muzyki, już więc w dziewięć tygodni po zgonie w Księdze wieczystej posesji Nro 526, własności należącej do Józefa

← poprzednia strona
powrót
następna strona →

— 6 —

Copyright © 2008 FChopin.info • All Rights Reserved
projekty domów • akcesoria łazienkowe bisk • enc • filmy rapidshare • limos in chicagoland

wiersze certyfikat energetyczny www preparaty ziołowe