cała Warszawa, jakby czarodziejską laską dotknięta, biegła napawać się urokiem dźwięków wydanych niewdzięcznemi zwykle klawiszami, a które pod cudownem dotknięciem i wśród natchnień Liszta, do duszy, do serca, do wszelkich przemawiały namiętności".
Cóż więc znaczyły wichury i burze w chwili, kiedy "nowy odezwał się Orfeusz", kiedy zdawało się, "że ściany, kolumny i pilastry, wszystko, co cię otacza, w wartkim toczy się kręgu..."
Że zaś "Liszt, który grał w Berlinie dla uczniów, a wszędzie dla ubogich, lub upośledzonych od losu, nie chciał opuścić Warszawy nieprzyłożywszy się do wsparcia nieszczęśliwych Jej mieszkańców" - zjawił się na odbywającym się nazajutrz, 11 kwietnia, we wtorek, w pałacu Paca, Poranku muzykalnym, gdzie "Publiczności natłok, dzieł muzycznych dobór nowy, połączenie najpierwszych talentów Dam"... gdzie więc i występ hrabianki Pauliny Krasińskiej śpiewającej wespół z hrabią Karolem Krasińskim duet z opery Don Desiderioksięcia Poniatowskiego, gdzie jeszcze i "hrabinie", Franciszkowa Potocka i Rzyszczewska, oraz panna
— 58 —