A mało ci tego wszystkiego! Oto co nam jeszcze zanotował skrzętny w gromadzeniu ciekawostek i nowin "Kurjerek":
"Jak dalece Liszt iest uwielbiany, przytaczamy ieszcze, że po ukończeniu wczorajszego Koncertu Słuchacze chciwie rozrywali na pamiątkę pękniętą stronę, którą Artysta w czasie gry wydobył z fortepjanu; Publiczność tem dowiodła, że nie chce dla Liszta zostać bezstronną.
Jeśli też dodamy, że w dniu koncertu "rano śnieg, przerażaiący wicher i nieznośna zamieć wzrastaiące z każdą godziną", a "zwłaszcza od godz: lOtej do 3ciej z połud:", nie odwiodły przeważającej liczby lubowników muzyki od powziętego zamiaru dotarcia do Teatru Wielkiego - da nam to miarę niezwykłej już wprost popularności Liszta w Warszawie, o czym to i niejaki B. w swoim długim, poetyckim nieledwie wywodzie, zamieszczonym w dwa dni później w Gazecie Codziennej, pisał...
"Pomimo danych kilku koncertów, pomimo walki powtórnie zdrętwiałych elementów, pomimo gniewu burz, które burzom rozhukanego fortepianu zazdrościć się zdawały,
— 57 —