Ludwika?... Jest ci wszak w odmiennym stanie, może jednak nie ubyło jej wdzięku w twarzy, od czasu kiedy to w kilka miesięcy po wydaniu na świąt pierwszego dziecka malował ją pan Ziemięcki? I wszyscy kręgiem i wpatrzeni w sławnego Wirtuoza, i może nawet przysiadły gdzieś nieśmiało, na taburetach, małe Śniadkowskie, 14-letnia Sabinka i 6-letnia Izabelka... Z rozlicznych podobizn Liszta, najbliższa pobytowi jego w Warszawie akwarela Kriehubera sprzed lat pięciu, na której Mistrz fortepianu przyodziany jest w ulubioną czamarkę węgierską z pletniami, czy bardziej sugestywny, w cztery lata później wykonany przez Juliusza Kossaka rysunek portretowy, albo i rysunek Ary Scheffera, litografowany przez Weisse'a, dopomogą naszej wyobraźni do stworzenia "illuzji", do przywołania prawie chwili, w której ujrzymy artystę wyraziście, aż do błysku jego wymownych źrenic i w żywo wiedzionym dyskursie... i może kładącego, jak na rysunku Kossaka, dłonie... na klawiaturze Buchholtzowego fortepianu...
Tego zaś samego jeszcze środowego dnia, na Wieczorze u hrabiostwa Franciszkostwa Potockich, na którym wśród zaproszonych znakomitości warszawskich znajdował się
— 49 —