puścił w niepamięć, tym bardziej że i list Liszta, pisany do Fryderyka na wyjezdnym prawie z Poznania do Warszawy, a mający być doręczony przez krytyka Rellstaba przy spotkaniu się jego z Chopinem - takie oto między innymi zawierał słowa:
"(...) mais puisque Rellstab me fait le plaisir d'accepter quelques lignes de moi, je le charge de me rappeler plus particulierement a ton souvenir, et veux profiter de cette occasion pour te répéter encore au risque meme de te paraître monotone que mon affection et mon admiration resteront toujours les memes pour toi et que tu peux disposer de moi en toute occasion, comme d'un ami'.
Postawmy sobie jeszcze jedno pytanie: jak przyjęli rodzice Fryderyka wielkiego artystę? Bądźmy pewni, że jeśli nie z wylaniem - to jednak ze szczerością, cechującą tę pozbawioną obłudy rodzinę. Wizyta odbyła się prawdopodobnie w godzinach popołudniowych, przy pięknej wiosennej pogodzie, wyrażającej się w owym dniu 5 kwietnia 9-oma stopniami ciepła w samo południe. Nie znamy, niestety, poza ową lakoniczną wzmianką w prasie o odwiedzinach - żadnych szczegółów dotyczących tego
— 46 —