odwiedził Chopinów i przysłał im bilet na koncert, a również i skrzypek-wirtuoz Artót okazał pamięć i przysłał lożę - "sans doute a cause de fo", jak to zaznaczył ojciec w swoim do syna liście z marca 1842 roku - tak że chociaż pan Mikołaj przez całą prawie zimę z domu nie wychodził, na koncert Artôta poszedł i z prawdziwą przyjemnością wysłuchał Fryderykowego Mazurka, którym artysta wzbudził prawdziwy zachwyt... I nawet jeszcze i Ludwika w swym dopisku do listu ojca pisała:56 "Artot robił furorę Twoim mazurkiem; cóż się też działo na teatrze! Ojciec aż się rozpłakał i nic nie kaszjał. Artôt przysłał lożę, grzeczny, trubu[t] rendu par tous les artistes z powodu ich franka rodzicom Twoim."
Jeszcze w liście z 30 grudnia 1841 roku zapytywał pan Mikołaj syna, czy widział się z Lisztem po artykule tegoż i czy stosunki między nimi są tak dobre jak dawniej, czy nie nastąpiło ochłodzenie w przyjaźni, czego należałoby żałować. Zaś a propos pogłosek już wtedy o mającym nastąpić przyjeździe Liszta do Warszawy pisał pan Mikołaj...
— 44 —