przybyciu Liszta do Warszawy - lotem błyskawicy (choć właściwie w modzie było mówić, że "wszystko postępuie parą") obleciała miasto, mimo też iż wielu przez wzgląd na 1-szy kwietnia podawało w wątpliwość ową wiadomość - prima-aprilisowemu zwodzeniu wychodził naprzeciw anons Kur jera Warszawskiego, utrzymany w tonie tyle poważnym, ile entuzjastycznym, brzmiał on zaś następująco:
"Liszt, ów Liszt sławny Wirtuoz Fortepjanista, dziś rano przybył do Warszawy. Tyle iuż o nim donoszono, tyle wysławiano iego talent, że pisać ieszcze o nim byłoby tylko powtórzeniem, byłoby echem. Dosyć więc gdy donosim, że Liszt iest w Warszawie. Mieszka w Hotelu Rzymskim".
Prima aprilis... nie czytaj dalej, bo się omylisz - mówili sobie co ostrożniejsi, przecież nie tylko można się było dowiedzieć prawdy u zarządcy Hotelu Rzymskiego, ale wątpiącym sam Kurjer Warszawski przyszedł nazajutrz z pomocnym wyjaśnieniem: "Prima aprilis wczorajszy był raczej dniem uiszczenia oczekiwanych, niżeli zawiedzionych nadziei. Donieśliśmy iuż o przybyciu Liszta". I Gazeta
— 39 —