zadowolenia i wdzięczności, ieszcze zagrał Mazura Szopena".
We środę więc Popielcową zakończył młodziutki Rubinstein swe warszawskie występy, w tym też dniu obumarły na mającej przeszło stuletnią tradycję stypie karnawałowej w Wilanowie (już "na wczorajszej Maskaradzie były prawie tylko domina czarne, iakby oznaczały żałobę po zgasłym Karnawale") rozkoszne kontredanse "Le Carneval de Varsovie" Stefana Łodwigowskiego oraz ulubiony przez stolicę walc "Syrena ofiarowany Ślicznym Warszawiankom" - nie oznaczało to wszakże zamknięcia Wielkiego Postu na trzy spusty przed uciechami widowiskowymi, przed koncertami, no i spotkaniami towarzyskimi "wyższego świata", z których pierwsze odbyło się w ostatni dzień Zapustów, a zatem w wilię Popielca, na składkowym Pikniku urządzonym w głównym salonie Rudolfa Ohma ubranym "we wszystkie skarby Flory szklarń i oranżerji miejscowych" ("wszystkie ściany okrywały drapowane muśliny zasiane kwiatami"), gdzie przybywających gości ("od nlicy przez część ogrodu do wnijścia zasłano ziemię kobiercami, a ściany utworzono z ślicznych roślin i ozdób meblowych") witały
— 31 —