zupełnie od zboczeń romantycz:; pełną, dźwięczną i wielką". Po popisach zaś w kilku znakomitych domach warszawskich koncerty dane przez owych wirtuozów w Sali Redutowej w dniu 26-ym stycznia i w tejże sali w dniu 2-im lutego, jak i koncert w dniu 10-ym lutego na scenie Teatru Wielkiego odprawiony (a przedstawiono też wtedy śliczną scenę, w polskim języku, z opery Donizettiego Łucja z Lammermoor) nagrodzone zostały przez znawców i lubowników muzyki gromem oklasków dla "iednego z pierwszych muzycznych tegoczesnych ienjuszów", jakim osądzono być "wycieńczonego tylą usiłowaniami" w swoich popisach i bisach pana Litolff oraz wyrazami uznania dla pana Cellier, który "pomimo trudnej rywalizacji przeciw wrażeniu iakie sprawił P. Litolff, zdołał iednak i sobie zjednać oklaski zasłużone".
Nie tylko przecież 25-letniemu Henrykowi Litolff udało się bez reszty, zda się, posiąść serca Warszawian. Bliski po prawdzie zapanowania nad sercami i imaginacją audytorów wydawał się być Sejmur Szyff, dobrze oceniany przez Warszawę fortepianista, który to 15 lutego, w sali koncertowej pałacu Branickich przy Nowym Świecie, na zadaną przez publiczność frazę muzyczną z opery
— 28 —