gościem był, "który co rok wpada na ziemię ze skromną dewizą iednodniowego istnienia, a który jednak bawi całe 12 miesięcy" - wkupił się wszelako w łask Warszawian długim, bo trwającym całe dwa miesiące karnawałem. Nie dla Barcińskich przecież (choć panu Antoniemu już w kwietniu roku zeszłego przyznano Order Ś-go Stanisława klasy 3-ej), ani też dla Jędrzejewiczów rozbrzmiewały po salonach świeżo wyszłe u Sennewalda kontredanse La fete des Demoiselles i Souvenir de Varsovie ułożone przez poczciwego pana Józefa Nowakowskiego, a w którym to kompozytorze i pedagogu, jeszcze w roku 1841, jakaś panna z Instytutu Guwernantek, czyli Aleksandryjskiego Instytutu Wychowania Panien "się rozkochała i mieysce w instytucie stracił"... A przecie "łysy i daleko od nas większa safanduła, a jeszcze konkety robi!25" - konkludował Fryderyk w liście do Fontany.
Innym trybem, jak już wiemy, obracało się życie sióstr Fryderyka, inaczej też układały się "gusta", koncertom więc przede wszystkim i operowym widowiskom prym przyznawały, wspomagając przecież na pewno tak radą, jak i pracą wszelkie rozrywki mające za cel przysporzenie grosza ubogim. Nie miniemy się też chyba z prawdą, jeśli
— 18 —