(a i on biedak pluł krwią i to od roku już 1839-go), była ta pociecha, że jest ktoś Fryckowi tak bardzo oddany, a i w razie jakiejś słabości mogący przyjść z lekarską pomocą. "Czujemy bardzo, jak Ci tam musi brakować poczciwego Jasia" - pisała o zmarłym tak niedawno przyjacielu Fryckowym Ludwika we wspomnianym dopisku listowym z 16 października 1842 roku. Pewno, że pobyty na wsi, w Nohant, i troskliwa opieka pani domu dobrodziejstwem były dla będącego w częstej kolizji ze zdrowiem Fryderyka, przecie jak ukochany Frycunieczek wracał już był do Paryża, spełniało się wtedy wielkie pragnienie Izabelli, któranajspokojniejsza była, kiedy już brat był u siebie. "Nie wiem, czy to dla tego, że ja miasto nadzwyczaj lubię - rozważała Izabella w dopisku pod wspomnianą datą - ale zawsze mi milej, kiedy do niego wracasz". Może na poły rozważała, a na poły tłumaczyła się ze swego niepokoju, ojciec bo jeszcze na początku roku 1841-go pisał do syna: "Nous sommes bien aises qu'on te soigne, comme tu nous le marques, mais nous serions aussi curieux de savoir quelque chose de cette intimité".
Nadeszły tymczasem rok 1843-ci, jak każdy Nowy Rok -
— 17 —