już zaangażowano do Petersburga - pan Quattrini, mianowany u nas dyrektorem muzyki, pojechał do Włoch po nowych artystów i tylko patrzeć, jak wróci. Koncert też młodziutkiej skrzypczyni, panny Bogumiły Józefowicz, 26 listopada w pałacu Paca odbyty, był niemałym wydarzeniem, boć prócz pani kapitano we j Filipowiczowej - "żadna utalentowana ręka kobieca nie zawładnęła po mistrzowsku takim instrumentem".
A tymczasem zamiecie i śniegi transfigurowały się pod koniec listopada w deszcz i błoto, choć zaś grzmoty, prawie wiosenne, mamiły poniektórych, że ciepło się utrwali - powszechność nie dawała wiary i uszczelniała okna na calutką zimę, kupując, dla odświeżenia powietrza, u Gottlieba na Senatorskiej 467 "Kadzidło Królewskie" z miłą wonią (w proszku i płynne na węgle i na blachę), "Kadzidło Egipskie", papier do kadzenia oraz trociczki pachnodymne, "balsamowane". Już też i jesienne algierki, tak damskie, jak i męskie (jeśli wiarę dawać - "na bruku Warszawskim iest do dziesięciu tysięcy algierek płci męzkiej"), ustąpiły nagle miejsca salopkom zimowym z pelerynką, tak zwaną angielską, choć zaś "bardzo długo Lukrecja była synonimą nudów" i na
— 110 —