wszak wznowienie na scenie Teatru Wielkiego, w dniu 16-ym listopada, Wolnego Strzelca Webera, którą to operę, wystawioną w Warszawie po raz pierwszy w 1826 roku, dano znowu "po kilkoletnim spoczynku" i Frejszyc po raz z kolei 87-y "odżył upiękniony nader starownem przedstawieniem". A jakie w nim tańce ("do których iest muzyka JP. Stefaniego") układu pana Taglioniego, świeżo mianowanego pełniącym obowiązki dyrektora Teatrów Warszawskich. No i w czasie 3-go aktu - arii śpiewanej przez panią Józefę z Turowskich Leśkiewiczową towarzyszy grą na altówce pan Baranowski. A nie na zwykłej altówce, boć w głosie wyrównywającej basetli i mającej przeszło 200 lat, a zrobionej podówczas przez sławnego Amati. Jeszcze ponoć znać na niej herby królów hiszpańskich z rodu Burbonów i ma jakoby pochodzić ze skarbca madryckiego, a do Warszawy przywiózł ją przed laty książę Sapieha, Krajczy Litewski, opiekun artystów muzycznych, posiadający nawet własną wyborną orkiestrę. Na teraz altówka jest własnością artysty muzycznego i fabrykanta instrumentów, pana Ruderta, mieszkającego w domu zwanym "Suchy Las", przy ulicy Długiej. Ale i artyści włoscy po przerwie wznowić mieli "dawanie oper", co też liczyło się do najprzyjemniejszych nowin, a choć pannę Assandri
— 109 —