jego geniuszu, dający należyte wyobrażenie o nim. Co nie ulega wątpliwości, że od tej chwili Delacroix zaczął się liczyć do najserdeczniejszych przyjaciół Chopina, do ludzi, którzy go rozumieli najlepiej, z którymi miał najwięcej duchowego powinowactwa. Samo się przez się rozumie, że muzykowano bardzo wiele razem, że Delacroix, który na pamięć umiał wszystkie opery Mozarta, doskonale usposabiał Chopina nie tylko do ożywionych rozmów o muzyce w ogóle, a o muzyce Mozarta w szczególności, ale i do grania na lortepianie. Stąd poszło, że o ile Chopin wiele "zachwycających godzin" miał do zawdzięczenia Delacroix, z którym rozmowy tak nań oddziaływały podniecająco, o tyle Delacroix nie mniej "zachwycających godzin" miał do zawdzięczenia Chopinowi, którego natchniona muzyka w taki wprawiała go zachwyt.
Niestety, pogoda nie zawsze dopisywała w ciągu tego lata, zwłaszcza w początkach. Dopiero w połowie lipca ustaliła się jako tako. "Pogoda służy - pisał Chopin 20 lipca3 do Jędrzejewiczów - ale jakeśmy tu przyjechali, wielkie burze były. Indre tak wylała, że w Montgivray Châtiron (brat pani domu) miał ogród cały
— 9 —