co ja: Je crois bien."
Podobne złośliwości, będące zewnętrznymi przejawami podziemnych knowań i intryg, z konieczności musiały wywierać swój destrukcyjny wpływ na stosunek Chopina do pani Sand i jej najbliższych, a więc na stopniowe oziębianie się tego stosunku, nad czym gorliwie pracowali Maurycy i Augustyna, oboje nie znoszący Chopina i nawzajem jemu działający na nerwy. Na nic się nie zdało jego przymierze z Solange, bo pani Sand we wszystkim ulegała wpływowi syna, mało się licząc z córką. Słowem, zaczęła się epoka rządów Maurycego i "kuzynki", epoka fatalna dla Chopina, któremu też z tego powodu nigdy nie było w Nohant tak nieswojo jak tym razem. Nie tylko nie miał miłego towarzystwa takich przyjaciół, jak Viardowie, którzy w tym roku wcale nie przyjechali do Nohant, lub Delacroix, który tu bawił wprawdzie, lecz krócej jak lat poprzednich, ale, co gorsza, musiał znosić różne przycinki i żarciki, a nawet "grubiaństwa" Maurycego i Augustyny, co go przejmowało tym większym rozgoryczeniem, że pani Sand zawsze brała ich stronę, stale im przyznawała słuszność we wszystkim. Widząc, co się święci, Chopin począł
— 89 —