Sguerze i spodziewam się jeszcze zastać Nowakowskiego, o którym tylko wiem przez p. de Rozieres, że kartę w moim mieszkaniu zostawił. Rad bym go widzieć. Ale tu go nie chcą. Wiele mi się rzeczy przypomni. Także się nagadam po naszemu, bo tu Jana już nie mam i od czasu odjazdu Lorki słowa po swojemu nie mówiłem".
Wspomniana tu "Lorka", tj. hrabina Laura Czosnowska, z którą Chopina od tak dawna łączył stosunek najzażylszej przyjaźni (wszak kochał się w niej jeszcze w Warszawie), bawiła w Nohant przez czas jakiś, zaproszona tu przez Chopina i panią Sand. Chopin po prostu odżył w jej towarzystwie, raz dlatego, że w ogóle cieszyła się jego wyjątkową sympatią, a po wtóre, że z nią mógł rozmawiać po polsku. Cóż, kiedy z jej powodu doznał przykrości ze strony Augustyny i Maurycego. Prawdopodobnie dlatego, że mając jej towarzystwo, Chopin mniej się oglądał na "dzieci" pani Sand, a prawdopodobnie i dlatego również, że "Lorce" nie mógł mówić wielu pochlebnych rzeczy o "kuzynce" Maurycego, wskutek czego i pani Laura nie bardzo garnęła się do nich, a może i unikała raczej, w zupełności kontentując się towarzystwem swego dawnego przyjaciela, pani domu i Solange; dość że Maurycy
— 87 —