pozbycia się go. Mogły z biegiem lat, a zwłaszcza od chwili dojrzałości Maurycego, wytworzyć się pewne kwasy i dysonanse pomiędzy nimi, nawet pewne drobniejsze urazy - jak to pomiędzy ludźmi - do których główny powód dawała wzrastająca nerwowość Chopina, jego przeczulenie i kapryśność, wobec których jednak pani Sand zawsze się zachowywała z iście macierzyńską wyrozumiałością i pobłażliwością, traktując je jak zwykłe kaprysy rozpieszczonego i chorego dziecka; ale te wszystkie dysonanse wcale nie były tej miary, żeby mogły zburzyć spokojną i równą harmonię zażyłej przyjaźni łączącej panią Sand z Fryderykiem, cóż dopiero, żeby już miały wyrugować to życzliwe i beznamiętne uczucie przyjaźni koleżeńskiej, a na jej miejsce rzucać posiew niechęci bezwzględnej w swym postępowaniu, ba, wprost dążącej do zerwania wszelkich węzłów moralnych. Tak nie było nigdy, ani teraz, ani później. To można twierdzić z całą stanowczością, bo z czystym sumieniem, że się sądzi bezstronnie i uczciwie, bez żadnych uprzedzeń na czyjąkolwiek korzyść lub niekorzyść.
W ten sposób upłynęło pięć pierwszych miesięcy
— 81 —