franków. Dziwna rzecz, że na liście nie znalazło się nazwisko Chopina. Choćby dla zrobienia przyjemności pani Sand powinien był złożyć jakiś datek na ten cel. Szkoda, że mu to nie przyszło na myśl. Okoliczność, że właśnie w tym czasie - w ciągu maja - wyszły Sonata h-moll Berceuse, jeszcze go nie tłumaczy dostatecznie.
Co prawda, to i on miał w tym czasie, wraz z całą emigracją, podobne zmartwienie jak to, które w danej chwili Irapiło panią Sand i cały obóz republikański: bo jak francuska demokracja bolała nad śmiercią Cavaignaca, tak polskie wychodźstwo wielce było stroskane smutnymi wiadomościami o stanie zdrowia Klementyny z Tańskich Hoffmanowej. Jak pani Sand, nim umarł Cavaignac, dużo przesiadywała przy jego łożu, podobnie Chopin dość często w łych czasach odwiedzał autorkę Pamiątki po dobrej matce, której choroba budziła najpoważniejsze obawy. "Przed moim wyjazdem - pisał do swoich - Hoffmanowa bardzo źle była; bali się o nią. Spodziewam się, że lepiej, bo mi Albert nic o tym nie pisał." Niestety, zamiast polepszenia przyszła śmierć.
— 7 —