najczęściej, "bo ona lubi pisać - wyraził się o niej w jednym z listów Fryderyk - chociaż często nie ma o czym, ale to bardzo przyjemna wada, i żałuję, że nie jestem w podobnym przypadku". Ale i Ludwika pisywała coraz rzadziej, a już reszta rodziny, szczególniej Barcińscy, miała jeszcze "trudniejsze pióro" aniżeli Jędrzejewiczowie. Tymczasem Chopin z utęsknieniem wyczekiwał każdego listu z Warszawy, a gdy nań musiał czekać zbyt długo, wtedy zaczynał być niespokojny, miewał najgorsze przeczucia i przywidzenia, co nawet na jego zdrowie miało wpływ niekorzystny. "Spodziewam się niedługo listu od Was - pisał w tej kwestii 11 października 1846 - jednakże spokojny jestem (co pewno było nieprawdą) i wiem, że przy Waszej licznej familii trudno Wam się wszystkim zebrać napisać mi słowo, tym bardziej że między nami pióro nie starczy; nawet nie wiem, ile by lat trzeba, żebyśmy się nagadali pour etre au bout de notre latin, jak tu mówią. Dlatego nie dziwcie się ani smućcie, jak ode mnie listu nie ma, bo nic temu przyczyną jak tylko to, co i u Was; pewna przykrość łączy się do przyjemności pisania do Was, to to przekonanie, że między nami nie ma słów: ledwo są rzeczy. Moje największe szczęście to wiedzieć o Waszym
— 59 —