który w Wiedniu przeszłego roku skomponowała; obiecała, że go Wam zaśpiewa. Bardzo to lubię i wątpię, żeby coś piękniejszego w tym rodzaju słyszeć albo pomyśleć można. Ten śpiew Was ze mną połączy; z wielkim uniesieniem zawsze go słuchałem."
Tymczasem zima rozpoczęła się na dobre, a że w tym roku była wyjątkowo ostrą, więc bardzo to zmęczyło Chopina, bo ile razy przyszły mrozy, a po mrozach nastała odwilż, w Paryżu zawsze idąca w parze z niesłychaną wilgocią i mgłą, tyle razy czuł się gorzej znacznie. Że jednak szanował się, uważał na siebie, nie wychodził z domu, gdy na dworze było brzydko, więc jeszcze tę zimę przebiedował jako tako, tak że gdy w końcu przebrnął przez nią, nie bez zadowolenia skonstatował fakt, że przeszła, "i dzięki Bogu, że nie gorzej". "Ileż to ludzi gorzej - pocieszał się w liście do swoich. - Prawda, że wielu lepiej, ale o tych nie myślę".
Mimo to pani Sand, widząc jak nań szkodliwie wpływało powietrze zimowe, powzięła zamiar, ażeby na całą następną zimę pojechać na Południe, do Włoch, który
— 53 —